Światowe Dni Młodzieży Sydney 2008


W 1985 roku Ojciec Święty Jan Paweł II pisze List Apostolski do młodych z okazji ONZ-towskiego Miedzynarodowego Roku Młodzieży oraz ogłasza ustanowienie Światowych Dni Młodzieży. Do Rzymu przybywa 350 000 młodych z całego świata. Odtąd każdego roku spotyka się w Rzymie z młodzieżą w Niedzielę Palmową zaś co dwa – trzy lata w innym wyznaczonym przez niego miejscu na kuli ziemskiej.
Te papieskie spotkania w wymiarze międzynarodowym stały się największym festiwalem młodzieżowym na świecie. Dotąd odbyły się: w Rzymie, Buones Aires, Santiago de Compostela, Czestochowie, Denver, Manilii, Paryżu, Toronto i Kolonii gromadzac setki tysięcy a nawet miliony młodych pielgrzymów.
Od 15 do 20 lipca 2008 roku Światowe Dni Młodzieży odbyły się w Sydney, w Australii.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teksty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teksty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 kwietnia 2009

ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEGO BENEDYKTA XVI Z OKAZJI XXIV ŚDM

Benedykt XVI na Barangaroo w Sydney 17 lipca Fot: K. Bajkowski


W najbliższą niedzielę, 5 kwietnia Australiczycy przekaża w Watykanie Krzyż i Ikonę Swiatowych Dni Mlodzieży Hiszpanom. Tym samym oficjalnie zakończy się wYD SYD 08. Papież napisal orędzie do mlodych na przypadajace w Niedzielę Palmową XXIV Swiatowe Dni Mlodziezy.

"Złożyliśmy nadzieję w Bogu żywym” (1 Tm 4, 10)

Drodzy przyjaciele,

W najbliższą Niedzielę Palmową obchodzić będziemy w wymiarze diecezjalnym XXIV Światowy Dzień Młodzieży. Kiedy przygotowujemy się do tego corocznego święta, raz jeszcze z żywą wdzięcznością przed Panem wspominam spotkanie, które miało miejsce w Sydney w lipcu zeszłego roku: spotkanie niezapomniane, w czasie którego Duch Święty odnowił życie bardzo wielu młodych przybyłych z całego świata. Świąteczna radość i entuzjazm duchowy doświadczone podczas tych dni, stały się wymownym znakiem obecności Ducha Chrystusa. Obecnie wyruszyliśmy już w kierunku międzynarodowego spotkania w Madrycie w roku 2011, które jako temat będzie miało słowa apostoła Pawła „Zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze” (por. Kol 2,7). Mając na celu to światowe spotkanie młodych, chcemy wspólnie przemierzyć drogę formacji, podejmując w roku 2009 refleksję nad wyznaniem św. Pawła: „Złożyliśmy nadzieję w Bogu żywym” (1 Tm 4,10), a w roku 2010 nad pytaniem bogatego młodzieńca skierowanym do Jezusa: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Mk 10,17).

Młodość, czasem nadziei

W Sydney nasza uwaga skupiła się na tym, co Duch Święty mówi dzisiaj do wierzących, a w szczególności do was, drodzy młodzi. Podczas Mszy św. kończącej zachęcałem was, abyście pozwolili się Jemu kształtować, stając się posłańcami Bożej miłości, zdolnymi budować przyszłość nadziei dla całej ludzkości. Kwestia nadziei znajduje się stanowi bowiem w centrum naszego życia istot ludzkich oraz naszego chrześcijańskiego posłania, przede wszystkim we współczesnej epoce. Odczuwamy wszyscy potrzebę nadziei, lecz nie nadziei jakiejkolwiek, ale nadziei trwałej i godnej zaufania, jak chciałem to podkreślić w Encyklice Spe salvi. Młodość jest czasem nadziei w sposób szczególny, gdyż spogląda w przyszłość z wieloma oczekiwaniami. Kiedy jest się młodym pielęgnuje się ideały, marzenia i projekty; młodość jest czasem, w którym dojrzewają wybory decydujące o reszcie życia. I być może także dlatego jest okresem, w którym z całą mocą wychodzą na jaw najbardziej zasadnicze pytania: dlaczego jestem na ziemi? jaki sens jest w tym, by żyć? co będzie z moim życiem? A ponadto: jak osiągnąć szczęście? dlaczego cierpienie, choroba i śmierć? co jest po śmierci? Pytania, które stają się naglące kiedy trzeba zmierzyć się z przeciwnościami, które niekiedy wydają się nie do przezwyciężenia: trudności w nauce, brak pracy, niezrozumienia w rodzinie, kryzys w relacjach przyjaźni i budowaniu porozumienia w małżeństwie, choroby i niepełnosprawność, niedostatek odpowiednich środków, będący skutkiem aktualnego i obszernego kryzysu ekonomicznego i społecznego. Rodzi się przeto pytanie: gdzie rozpalić i jak uczynić ciągle żywym w sercu płomień nadziei?

W poszukiwaniu „wielkiej nadziei”

Doświadczenie pokazuje, że właściwości osobiste i dobra materialne nie wystarczają, aby zabezpieczyć tę nadzieję, której duch ludzki nieustannie poszukuje. Jak napisałem w cytowanej Encyklice Spe salvi, polityka, nauka, technika, ekonomia i wszelkie inne zasoby materialne nie są same w sobie wystarczające, aby zaproponować tę wielką nadzieję, do której wszyscy dążymy. Tą nadzieją „może być jedynie Bóg, który ogarnia wszechświat, i który może nam zaproponować i dać to, czego sami nie możemy osiągnąć” (n. 31). Oto dlaczego jedną z głównych konsekwencji zapomnienia o Bogu jest widoczne zagubienie, które dotyka nasze społeczeństwa, widoczne w aspekcie samotności i przemocy, niezadowolenia i utraty zaufania, co nie rzadko prowadzi do rozpaczy. Wyraźne i mocne jest wezwanie, które płynie do nas ze Słowa Bożego: „Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście” (Jr 17,5-6).

Kryzys nadziei uderza najłatwiej w młode pokolenia, które w kontekstach społeczno-kulturalnych pozbawionych pewności, wartości i trwałych punktów odniesienia, znajdują się wobec trudności, które wydają się przewyższać ich siły. Myślę, drodzy młodzi przyjaciele, o wielu waszych rówieśnikach zranionych przez życie, uwarunkowanych niedojrzałością osobową, która często jest konsekwencją pustki rodzinnej, permisywnych i libertyńskich wyborów wychowawczych oraz negatywnych i traumatycznych doświadczeń. Dla niektórych – i niestety nie są to nieliczni – wyjściem prawie koniecznym staje się alienująca ucieczka w świat zachowań niebezpiecznych i agresywnych, w uzależnienie od narkotyków i alkoholu oraz w wiele innych form młodzieżowego skrępowania. Jednakże również i w kimś takim, kto znalazł się w trudnych warunkach, gdyż posłuchał rad „złych mistrzów”, nie gaśnie pragnienie prawdziwej miłości i autentycznego szczęścia. Jak jednak obwieścić nadzieję tym młodym? My wiemy, że tylko w Bogu człowiek znajduje swoje prawdziwe urzeczywistnienie. Pierwszym obowiązkiem, który nas wszystkich pociąga, jest zatem nowa ewangelizacja, która pomoże nowym pokoleniom odkryć prawdziwe oblicze Boga, który jest Miłością. Do was, drodzy młodzi, którzy poszukujecie mocnej nadziei, kieruję te same słowa, które św. Paweł zaadresował do ówczesnych chrześcijan prześladowanych w Rzymie: „ Bóg [dawca] nadziei, niech wam udzieli pełni radości i pokoju w wierze, abyście przez moc Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję” (Rz 15,13). W czasie tego roku jubileuszowego poświęconego Apostołowi narodów, z okazji dwóch tysięcy lat od jego narodzin, uczmy się od niego stawania się wiarygodnymi świadkami chrześcijańskiej nadziei.

ciąg dalszy:
Orędzie Benedykta XVI

poniedziałek, 8 września 2008

Special message from Pope Benedict XVI


Dzis w 50 dni po pamietnej Mszy sw. na Randwick Ojciec Swięty napisal wiadomosc na Xt3:

Dear Friends,

Fifty days ago we were together for the celebration of Mass.
Today I greet you on the birthday of Mary, Mother of the Church.
Empowered by the Spirit and courageous like Mary, your pilgrimage of faith
fills the Church with life!
Soon I am to visit France.
I ask you all to join me in praying for the young people of France.
May we all be rejuvenated in hope!

BXVI

50 dni po WYD SYD 08


50 dni po zakończeniu Swiatowych Dni Mlodzieży kardynal George Pell pisze list do uczestnikow tego sydnejskiego spotkania poprzez Xt3.


Greetings to all on Xt3.com,

For those of you who were pilgrims and those who participated from afar, I greet you in the name of Jesus Christ.
Xt3.com is just one of the fruits from World Youth Day 2008 and I am pleased to see that there are already more than 30,000 users of this online Christian community. I join you today, 50 days after World Youth Day to continue to walk with you on your journey.

During our week together we experienced much joy and celebration, connection with a faithful fellowship of pilgrims, and unprecedented excitement and enthusiasm. This powerful experience can be very difficult to sustain after you return to your home, parish, study and work. It is not expected that you could continue in this state of celebration and nor is it feasible to stage the kind of events we hosted in Sydney everyday. However, it is possible - and very important - that we sustain our relationship with Jesus Christ. For those of you who are flagging or finding some difficulty after your pilgrimage here are some thoughts that might be helpful:

Search; Pray and Listen – WYDs are notoriously noisy and involve a hyperactive schedule of events. It is important to spend time in prayer, and seek the grace of the Holy Spirit that we learned so much about with our theme “You will receive power when the Holy Spirit has come upon you and you will be my witnesses” (Acts 1:8). If you are not used to prayer, start with something simple each day, talk to your parish priest or prayerful people that you know.

Seek; the Sacraments - through our Church we have access to the Power that Christ teaches to the Apostles. In particular, I encourage you to regularly seek out the Eucharist, the means in which our WYD Fellowship is held in Communion with Jesus Christ. You can also experience the power of the Holy Spirit through the mercy and compassion of forgiveness in the beautiful sacrament of Reconciliation. Seek your vocation and do not be afraid, for through this commitment we find life.

Act; as the apostle you know you are - Pope Benedict XVI reminded us that our life is not governed by chance. Our existence is not random – it has been willed by God, blessed and given a purpose. Make use of your gifts and build the civilization of love starting with your family, friends and parish. We have prepared a 10 chapter guide to supporting you called Activ8 Witness: Mission and Love and made this available at www.xt3.com/activ8

I look forward to continuing our friendship as we walk together as one body. Stay strong and keep close to the Lord!

In Christ

Cardinal George Pell

sobota, 30 sierpnia 2008

Sydney: Bishop's reflections on WYD SYD 08

Bp.Julian Porteous - Sydney Achidiocese. fot.K.Bajkowski


As the last pilgrims leave Australia we can ask ourselves the question: What happened over the week or so of this most extraordinary event, World Youth Day 2008?
I am sure we all have many stories and experiences.
For everyone I believe it is true that it exceeded expectations and it has had a remarkable effect on the city of Sydney and on Australia.
It has been a time of great grace not only for the Catholic Church, but for the nation.
I would like to offer some of my own reflections.

1. A Church that is young and vibrant

For many in Australia there is a perception that the Church has become old and tired.
Many secularists have been becoming increasingly confident that the Church will soon crumble into irrelevance. They have been secretly enjoying the polls showing declining attendance at Mass and the shortage of vocations. They have been exploiting things like incidents of sexual abuse by the clergy. They believe that the Church will roll into history and there will be a new enlightened Age of Reason. The secularists believe that we are in a post Christian era, and the Church has no future.
But WYD was a shock! They witnessed a Church young and vital, able to engage with youth. A Church which has a future!
Even within the Church there is a generation of Catholics who have weathered the period since the Second Vatican Council but have lost confidence in the Church. They want the Church to become, to their way of thinking, relevant to the times and change what they see as its “outdated” positions especially on sexual ethics.

But for these critics of the Church the WYD pilgrims have surprised them. They have none of their jaundiced attitudes. These young pilgrims love the Church. They believe in the Church. They look to the Church confident in its teaching. They trust the teaching of the Church and especially that of the Holy Father.

Another group believes the only mission for the Church is to be radically committed to social justice and ecology. For them the Church is about social change. It is about making a difference to the social, political and ecological environment. For them the Church has a temporal project.

While the Church should contribute to the temporal wellbeing of people, this is not its primary mission. Its mission is centred on love and not only justice, as Pope Benedict explained in his great encyclical, Deus Caritas Est. The Church’s mission of love can only come from engagement with the God “who is love”.

The young pilgrims witnessed to a great hope for the future of the Church. They are not bogged down with foreboding. They have a joy in being Catholic and wish to live their faith. They do not carry baggage of criticism and negativity towards the Church. They have confidence in the Church. They are unabashed in their identity as Catholics.

This was a refreshing breeze that blew through the city as the pilgrims walked and sang, draped in their flags and multi coloured jackets, happily declaring their faith with an uncomplicated freedom.



2. Joy
What has astounded the city of Sydney has been the effusion of joy over the WYD period. I have heard taxi drivers, waiters in restaurants, ordinary people on the streets, say that they wish it could continue to be like this all the time. They were amazed at the spirit in the pilgrims.

The great witness of the WYD to the city of Sydney was the joy in the hearts of the young people. What amazed people was that they did not need alcohol or drugs to manufacture this joy. It was genuine and flowed from hearts full of faith.

This joy challenged people to look at what Christian faith has to offer. It was perhaps the strongest witness of all to the truth of the Christian message. People could see that it was not manufactured in any way, not put on. It was simple, humble and absolutely real.

It was infectious. Police loved being with the young people. Bus drivers joined in the singing. Train carriages were caught up with the spirit.

It washed over the city. Many people were deeply touched by this unaffected happiness.

Joy is an authentic sign of the Kingdom of God. It is one of the fruits of the Spirit listed by St Paul in his Letter to the Galatians. The WYD in Sydney was a little taste of heaven where love rules!


3. Truth
I was involved in a television program being beamed live to Italy and the presenter asked a group of young people what inspired them about the WYD and one young man said that it was the words of the Pope. He said he was touched by what the Pope had to say. The presenter then commented that some journalists were saying that the message of the Pope was too complex and that it was hard to understand. The young man commented that he had no problem understanding the Pope.

This revealed something significant: the young people are attuned to the message of the Pope. They look to him. They trust him. They know that he speaks the truth. It is testimony to their faith. They are open and able to receive things of the spirit.

Pope Benedict gave some profound reflections on the significance of faith and the role of the Holy Spirit today. Young people want something solid. They are not interested in shallow and superficial messages. The young pilgrims came looking to be spiritually fed and they were not disappointed.

One of the comments made by many of the bishops was that the highlight of the WYD for them was the catechesis. It was certainly for me. The young people were open and responsive. Their questions revealed a genuine searching. The bishops gave a solid catechesis, a teaching on themes given to them by the Pontifical Council for the Laity – the role of the Holy Spirit in the life of the individual believer, the Holy Spirit as the soul of the Church, the Holy Spirit as the agent for mission.

The young people were attentive. They asked good and searching questions. They had a thirst for the truth. They understand what Pope Benedict is saying - relativism is not the answer, we must devote ourselves to finding the truth.



4. Reverence
There was a profound moment during the Vigil at Randwick which many have commented upon. It was the moment when the Blessed Sacrament was brought out onto the altar for adoration. A silence fell over the crowd. This crowd that had been singing and dancing, this crowd that had been full of youthful exuberance, suddenly went profoundly quiet.

There were two other moments of profound silence: one was at the final scenes of the Stations of the Cross and the other was after Holy Communion at the final Mass.

The young people attending this WYD had a keen sense of what is sacred. They have a reverence for the things of God. They can sing and dance, but more than that they can enter into deep prayer.

I am told that people could not get into the tents for adoration during the vigil as they were full. One man said he came back to the tent at 4am and there were still many young people in prayer, but there was enough space for him to get in to pray. Some young people were in deep prayer before the Blessed Sacrament for long periods of time. These pilgrims have discovered silent interior prayer.

Some priests were saying to me that you cannot understand the WYD until you hear confessions. There were 1000 priests hearing confessions. Priests told me that they went for hours on end hearing confessions. Many told me of some of the most wonderful moments of their priesthood were experienced at this WYD. This is one of the great graces of the WYD. The confession is the moment of personal conversion. Many young pilgrims will leave Sydney being in a new place with God.


5. Evangelisation
Pope John Paul, the father of WYD, spoke on a number of occasions in the latter years of his pontificate of a belief that the Church would enter into a new springtime in the early years of the third millennium. I believe this WYD witnesses to a new era for the Church.

There clearly is a growing tide of young Catholics who have discovered the Lord in his Church. In one way or another they have met Jesus Christ and now live in him. They have met him in one way or another through his Church, through the ministry of the Church.

They are unashamedly, indeed, passionately Catholic. They want to live their faith in and through the Church. They are proud of their Catholic faith.

They want to proclaim their faith. They do not want to hide it under a bushel. They want to declare their faith before the world.

We see these young pilgrims signing up to Catholic organisations and wanting to contribute to causes for the faith.

Here are signs of a new era of evangelisation.



The way ahead

This WYD has been an extraordinary grace for the Church here in Australia. It has provided a wonderful opportunity for us. There are now tens of thousands of young Australian Catholics wanting to be involved with their faith.

It is as though the WYD ploughed the hardened soil of the hearts of many Australians. Where in the past the efforts of the Church to engage with young people proved difficult, now one senses there is a new possibility. Many thousands of young Catholics now want to participate in the Church.

Seeds have been planted. They need to be nurtured towards the harvest.

It is a great challenge for us to meet the needs of the young people returning from WYD: to gather them together, to provide them with formation, to guide them and help them grow in their faith.

For this task we need to mobilise what resources we have. We, as a Church, now need to devote our efforts to helping the grace of WYD resting in the hearts of so many young people to be nurtured.

Bishop JULIAN PORTEOUS
fot. K.Bajkowski

piątek, 8 sierpnia 2008

Premier Kevin Rudd, Barangaroo


Przed rozpoczęciem mszy otwarcia Światowych Dni Mlodzieży na Barangaroo, mlodziez przybylą ze 170 krajow powitał premier Australii - Kevin Rudd, zwracając sie na początku swego przemówienia w kilku językach w tym po polsku. Chyba pierwszy raz publicznie jakikolwiek polityk australijski wypowiadał sie tak pozytywnie o wierze i Kościele katolickim.

Oto slideshow z pełnym przemówieniem Kevina Rudda:

poniedziałek, 28 lipca 2008

Papieskie podsumowanie WYD

"Drodzy bracia i siostry!

W poniedziałek powróciłem z Sydney w Australii, które było siedzibą XXIII Światowych Dni Młodzieży. Mam jeszcze w oczach i w sercu to nadzwyczajne przeżycie, przy okazji którego dane mi było spotkać się z młodym obliczem Kościoła: było ono niczym wielobarwna mozaika, złożona z chłopców i dziewcząt przybyłych ze wszystkich stron ziemi, a połączonych jedną i tą samą wiarą w Jezusa Chrystusa. „Young pilgrims of the world – młodzi pielgrzymi świata”, tak nazywali ich ludzie, używając pięknego określenia, które wyraża istotę tych światowych dni, zainicjowanych przez Jana Pawła II. Spotkania te bowiem stanowią wielką pielgrzymką poprzez planetę dla ukazania, jak wiara w Chrystusa czyni z nas wszystkich dzieci jednego Ojca, który jest w niebie i budowniczych cywilizacji miłości.

Typową cechą spotkania w Sydney było uświadomienie sobie centralnego miejsca Ducha Świętego, protagonisty życia Kościoła i chrześcijanina. Długa droga przygotowań w Kościołach partykularnych miała za temat obietnicę, jaką zmartwychwstały Chrystus złożył Apostołom: „Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami” (Dz 1, 8). W dniach 16, 17 i 18 lipca, w kościołach Sydney, liczni obecni tam biskupi pełnili swoją posługę, wygłaszając katechezy w rozmaitych językach: katechezy te są momentem refleksji i skupienia, niezastąpionych, aby wydarzenie nie pozostało zewnętrznym wyrazem, lecz pozostawiło głęboki ślad w sumieniach. Wieczorne czuwanie w sercu miasta, pod Krzyżem Południa, było wspólnym wezwaniem Ducha Świętego; w końcu podczas wielkiej celebracji eucharystycznej w ubiegłą niedzielę udzieliłem sakramentu bierzmowania 24 młodym ludziom z różnych kontynentów, z czego 14 Australijczykom, wzywając wszystkich obecnych do odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych. W ten sposób też światowe dni przekształciły się w nową Pięćdziesiątnicę, od której wzięła początek misja młodych, wezwanych, ażeby być apostołami swoich rówieśników, jak tylu świętych i błogosławionych, a w szczególności błogosławiony Pier Giorgio Frassati, którego relikwie, umieszczone w katedrze w Sydney, były celem nieprzerwanej pielgrzymki młodych. Każdy chłopiec i każda dziewczyna wezwani zostali, by iść za ich przykładem, dzielić się osobistym doświadczeniem Jezusa, który odmienia życie swoich „przyjaciół” mocą Ducha Świętego: Ducha miłości Boga.

Chcę dziś raz jeszcze podziękować biskupom Australii, w sposób szczególny Arcybiskupowi Sydney, za wielką pracę włożoną w przygotowania i za serdeczne przyjęcie, jakie zgotowano mnie i wszystkim innym pielgrzymom. Dziękuję australijskim władzom cywilnym za ich cenną współpracę. Specjalne podziękowanie kieruję do tych wszystkich, którzy modlili się w intencji tego wydarzenia, gwarantując jego powodzenie. Niechaj Dziewica Maryja wynagrodzi każdemu w najpiękniejszych łaskach. Maryi zawierzam także czas wypoczynku, jaki spędzę poczynając od jutra w Bressanone, w górach Górnej Adygi.

Pozostajemy złączeni w modlitwie!"

Benedykt XVI, Castel Gandolfo, 27.07.08

poniedziałek, 21 lipca 2008

Randwick. Homilia Benedykta XVI podczas Mszy sw. kończącej WYD


Drodzy przyjaciele,

„Duch Święty zstąpi na was i otrzymacie Jego moc” (Dz 1,8). Zobaczyliśmy realizację tej obietnicy! W dniu Pięćdziesiątnicy, jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu, Chrystus zmartwychwstały, siedząc po prawicy Ojca, zesłał Ducha Świętego na uczniów zebranych w Wieczerniku. Dzięki mocy tego Ducha, Piotr i Apostołowie poszli głosić Ewangelię aż po krańce ziemi. W każdym wieku i w każdym języku Kościół kontynuuje głoszenie na całym świecie wielkich dzieł Bożych i zaprasza wszystkie kraje i narody do wiary, nadziei i do nowego życia w Chrystusie.

W tych dniach także i ja przybyłem jako Następca św. Piotra na tę wspaniałą ziemię Australii. Przybyłem, aby umocnić was, moich młodych braci i siostry, w waszej wierze i otworzyć wasze serca na moc Ducha Chrystusa oraz na bogactwo Jego darów. Modlę się, aby to wielkie zgromadzenie, które jednoczy młodych „z każdego narodu pod słońcem” (Dz 2,5) stało się nowym Wieczernikiem. Niechaj ogień miłości Bożej zstąpi i wypełni wasze serca, aby zjednoczyć was coraz bardziej z Jezusem i Jego Kościołem i posłać was, jako nowe pokolenie apostołów, do niesienia światu Chrystusa!

„Duch Święty zstąpi na was i otrzymacie Jego moc”. Te słowa zmartwychwstałego Pana mają szczególne znaczenie dla tych młodych, którzy będą bierzmowani i naznaczeni darem Ducha Świętego w czasie tej Mszy św. Lecz te słowa są także zaadresowane do każdego z nas; do wszystkich, którzy otrzymali dar Ducha pojednania i nowego życia w sakramencie Chrztu i którzy przyjęli Go do swoich serc jako pomoc i przewodnika w czasie Bierzmowania; którzy codziennie wzrastają dzięki darom Jego łaski w Świętej Eucharystii. W każdej Mszy św. bowiem, Duch Święty zstępuje na nowo, wzywany w uroczystej modlitwie Kościoła, nie tylko, aby przemienić nasze dary chleba i wina w Ciało i Krew Pańską, ale także, aby przemienić nasze życia, aby uczynić z nas, Jego mocą, „jedno ciało i jednego ducha w Chrystusie”.

Lecz czym jest ta „moc” Ducha Świętego? Jest to moc życia Bożego! Jest to moc tego samego Ducha, który unosił się nad wodami o świcie stworzenia, i który w pełni czasów wyzwolił Jezusa z więzów śmierci. Jest to moc, która prowadzi nas i nasz świat do nadejścia Królestwa Bożego. W dzisiejszej Ewangelii Jezus ogłasza, że zaczęła sie nowa era, w której Duch Święty będzie wylany na ludzkość (por. Łk 4,21). On sam przyszedł pomiędzy nas, aby przynieść nam tego Ducha. Jako źródło naszego nowego życia w Bogu, Duch Święty jest także, w sposób bardzo prawdziwy, duszą Kościoła, miłością, która jednoczy nas z Panem i pomiędzy nami oraz światłem, które otwiera nasze oczy, abyśmy widzieli cudowne dzieła Bożej łaski we wszystkich nas.

Tutaj w Australii, tej „wielkiej południowej ziemi Ducha Świętego”, my wszyscy przeżyliśmy to wspaniałe doświadczenie obecności i mocy Ducha w pięknie natury. Nasze oczy zostały otwarte, aby postrzegać świat wokół nas takim, jaki naprawdę jest: „wypełniony” – jak mówi poeta – „wielkością Boga”, napełniony chwałą Jego stwórczej miłości. Również tutaj, w tym wielkim zgromadzeniu młodych chrześcijan przybyłych z całego świata, mieliśmy żywe doświadczenie obecności i mocy Ducha w życiu Kościoła. Zobaczyliśmy Kościół takim, jakim naprawdę jest: Ciało Chrystusa, żyjąca wspólnota miłości, rozumiejący się ludzie z każdej rasy, kraju, języka, każdego czasu i miejsca, w jedności zrodzonej z naszej wiary w zmartwychwstałego Pana.

Moc Ducha nieustannie napełnia Kościół życiem. Dzięki łasce Sakramentów Kościoła, ta moc oddziałuje także w naszym wnętrzu, jak podziemna rzeka, która karmi ducha i pociąga nas coraz bliżej do źródła naszego prawdziwego życia, którym jest Chrystus. Św. Ignacy z Antiochii, który zmarł w Rzymie jako męczennik na początku drugiego wieku, pozostawił nam wspaniały opis mocy Ducha, który w nas zamieszkuje. Mówił on o Duchu jako o fontannie wody żywej, która wytryska w jego sercu i szepcze: „Przyjdź, przyjdź do Ojca!” (por. Rz 6,1-9).

Jednakże ta moc, łaska Ducha nie jest czymś, na co możemy zasłużyć lub co możemy osiągnąć, lecz czymś, co możemy otrzymać jako czysty dar. Boża miłość może uwalniać moc jedynie wtedy, gdy pozwolimy jej zmieniać nas od wewnątrz. Musimy pozwolić jej przebić się przez twardą skorupę naszej obojętności, nasze duchowe znużenie, nasze ślepe poddaństwo duchowi tego czasu. Tylko wtedy możemy pozwolić jej rozpalić naszą wyobraźnię i ukształtować nasze najgłębsze pragnienia. To właśnie dlatego tak ważna jest modlitwa: modlitwa codzienna, modlitwa osobista w ciszy naszych serc i przed Najświętszym Sakramentem oraz modlitwa liturgiczna w sercu Kościoła. Modlitwa jest czystym odbiorem łaski Boga, działającej miłości, komunii z Duchem, który mieszka w nas prowadząc nas przez Jezusa do naszego Ojca Niebieskiego. W mocy Ducha Jezus jest zawsze obecny w naszych sercach, w ciszy oczekując na nas, abyśmy ciągle z Nim byli, słuchali Jego głosu, trwali w Jego miłości i otrzymywali “moc z wysokości”, jak również umożliwiając nam bycie solą i światłem tego świata.

W dniu Wniebowstąpienia Zmartwychwstały Pan powiedział do swoich uczniów: „Będziecie moimi świadkami aż po krańce ziemi” (Dz 1,8). Tutaj w Australii złóżmy dziękczynienie Panu za dar wiary, który został nam dany, jak skarb przekazywany z pokolenia na pokolenie we wspólnocie Kościoła. Tutaj, w Oceanii złóżmy szczególne podziękowania za tych wszystkich pełnych odwagi misjonarzy, oddanych księży i pełnych wiary chrześcijańskich rodziców i dziadków, nauczycieli i katechetów, którzy budowali Kościół w tych krajach – za świadków takich, jak błogosławiona Mary MacKillop, Święty Piotr Chanel, błogosławiony Piotr To Rot i wielu innych! Moc Ducha odkryta w ich życiu nadal działa w dobru, które pozostawili, w społeczeństwie, które ukształtowali i które jest wam powierzone.

Droga młodzieży, pozwólcie mi zadać wam pytanie. Co wy pozostawicie następnemu pokoleniu? Czy budujecie wasze życie na solidnych fundamentach, czy budujecie coś, co przetrwa? Czy przeżywacie wasze życie w sposób, który otwiera przestrzeń dla Ducha pośrodku świata, który chce zapomnieć Boga lub nawet odrzuca Go w imię źle pojętej wolności? W jaki sposób wykorzystujecie dary, jakie otrzymaliście, „moc”, którą Duch Święty jest gotów uwolnić w was nawet teraz? Jaką spuściznę pozostawicie młodym ludziom, którzy nadejdą po was? Czego dokonacie?

Moc Ducha Świętego nie tylko oświeca nas i pociesza. Ona również wskazuje nam przyszłość, nadejście Królestwa Bożego. Co za wspaniała wizja odkupionej i odnowionej ludzkości objawia nam się w nowym wieku obiecanym w dzisiejszej Ewangelii! Święty Łukasz mówi nam, że Jezus Chrystus jest spełnieniem wszystkich obietnic Boga, Mesjaszem, który posiada pełnię Ducha Świętego, aby objawić Go całej ludzkość. Wylanie Ducha Chrystusa na ludzkość jest obietnicą nadziei i wyzwolenia od wszystkiego, co nas zubaża. On daje niewidomym przejrzenie, uciśnionych odsyła wolnymi oraz tworzy jedność w różnorodności i poprzez nią (por. Łk 4, 18-19; Iz 61, 1-2). Ta moc może stworzyć nowy świat: może „odnowić oblicze ziemi” (por. Ps 104,30)!

Umocnieni Duchem i korzystając z bogatej wizji wiary nowe pokolenie chrześcijan jest wzywane do pomocy w budowaniu świata, w którym dar życia od Boga jest przyjmowany z radością, szacunkiem i troską – a nie jest odrzucony, traktowany ze strachem czy niszczony. Nowa era, w której miłość nie jest chciwa czy samolubna, lecz czysta, wierna i prawdziwie wolna, otwarta na innych, pełna szacunku dla ich godności, poszukująca dobra, promieniejąca radością i pięknem. Nowa era, w której nadzieja uwalnia nas od powierzchowności, apatii i samo-fascynacji, które tłumią nasze dusze i zatruwają związki międzyludzkie. Drodzy młodzi przyjaciele, Pan zaprasza was, abyście byli prorokami tej nowej ery, posłańcami Jego miłości, przyciągając ludzi do Ojca i budując przyszłość w nadziei dla całej ludzkości.

Świat potrzebuje tego odnowienia! W tak wielu z naszych społeczeństw obok materialnego dobrobytu powiększa się pustynia duchowa: pustka wnętrza, nieokreślony lęk, ukryte poczucie desperacji. Ilu z naszych rówieśników buduje popękane i puste cysterny (Jr 2,13) w rozpaczliwym poszukiwaniu znaczenia – ostatecznego znaczenia, jakie tylko miłość może przynieść? Jest to wielki i uwalniający dar, który daje nam Ewangelia: odkrywa naszą godność jako mężczyzn i kobiet, stworzonych na obraz i podobieństwo Boga. Odkrywa subtelne wołanie ludzkości, która ma znaleźć spełnienie w miłości. Ujawnia prawdę o człowieku i prawdę o życiu.

Kościół również potrzebuje tego odnowienia! Potrzebuje waszej wiary, waszego idealizmu i waszej hojności tak, aby zawsze był młody Duchem (por. Lumen Gentium, 4)! W dzisiejszym drugim czytaniu Apostoł Paweł przypomina nam, że każdy chrześcijanin z osobna otrzymał dar przeznaczony do budowania Ciała Chrystusa. Kościół przede wszystkim potrzebuje daru młodych, wszystkich młodych. Potrzebuje wzrastać w mocy Ducha, który nawet teraz dodaje radości waszej młodości i inspiruje was do służby Panu z radością. Otwórzcie wasze serca na tę moc! Kieruję to wołanie w szczególny sposób do tych z was, których Pan powołuje do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Nie lękajcie się powiedzieć „tak” Jezusowi, odnaleźć radości w wypełnianiu Jego woli, oddaniu się zupełnie pasji świętości oraz wykorzystaniu wszystkich talentów w służbie innym!

Za chwilę rozpoczniemy ceremonię sakramentu Bierzmowania. Duch Święty zstąpi na kandydatów; zostaną naznaczeni darem Ducha Świętego i posłani, aby być świadkami Chrystusa. Co znaczy otrzymać “pieczęć” Ducha Świętego? Oznacza to być trwale naznaczonym, na stałe odmienionym, nowym stworzeniem! Dla tych, którzy otrzymali ten dar, nic nie będzie już takie samo! Być ”ochrzczonym” w jednym Duchu (cf. 1 Kor 12, 13) oznacza zapłonąć miłością Boga. Być tym, któremu ”dane jest pić” ze źródeł Ducha Świętego oznacza być pokrzepionym pięknem tego, co Pan przygotował dla nas i dla świata, i stać się źródłem duchowego orzeźwienia dla innych. Być “naznaczonym Duchem Świętym” oznacza nie lękać się bronić Chrystusa, pozwalając, żeby prawda Ewangelii przeniknęła nasz sposób widzenia, myślenia i działania, gdy dążymy do triumfu cywilizacji miłości.

Zanosząc naszą modlitwę za bierzmowanych prośmy także, aby moc Ducha Świętego odnowiła łaskę naszego własnego Bierzmowania. Niech Duch Święty wyleje obfite dary na wszystkich tu obecnych, na miasto Sydney, na Australię i wszystkich jej mieszkańców! Niech każdy z nas zostanie odnowiony w duchu mądrości i rozumu, w duchu rady i męstwa, w duchu umiejętności i pobożności, w duchu bojaźni Bożej!

Przez pełne miłości wstawiennictwo Maryi, Matki Kościoła, niech te dwudzieste trzecie Światowe Dni Młodzieży będą przeżywane jako nowy Wieczernik, z którego wszyscy, płonąc ogniem miłości Ducha Świętego, wyruszymy, aby głosić Zmartwychwstałego Chrystusa i porywać każde serce dla Niego! Amen.

Tłum. Polskie Biuro ŚDM Sydney

piątek, 18 lipca 2008

Przemówienie Benedykta XVI na powitanie młodzieży w Sydney

Drodzy Młodzi,

Z ogromną radością witam Was na nabrzeżu Barangaroo, w okazałym porcie Sydney znanym ze słynnego mostu i budynku Opery. Wielu z Was pochodzi stąd, z terenów pustynnych lub z dynamicznych wielokulturowych środowisk australijskich miast. Część z Was przybyła tutaj z licznych wysp Oceanii, a część również z Azji, Środkowego Wschodu, Afryki oraz obu Ameryk. Są tu również tacy, którzy, jak ja, przybyli z odległej Europy! Nieważne skąd jesteśmy, najważniejsze, że jesteśmy w końcu tutaj w Sydney. Jesteśmy tu na tym świecie razem, jako wielka Boża rodzina, jako uczniowie Chrystusa umocnieni Jego Duchem, aby świadczyć wszystkim o Jego miłości i prawdzie!

Na początku pragnę podziękować Starszyźnie Aborygenów, którzy powitali mnie przed wejściem na pokład łodzi w zatoce Rose Bay. Jestem głęboko poruszony faktem, iż mogę stać na Waszej ziemi, biorąc pod uwagę całe cierpienie i niesprawiedliwość, jakiej ten ląd doświadczył, lecz mając również świadomość uzdrowienia i nadziei, która się obecnie rodzi przynosząc chlubę wszystkim obywatelom Australii. Natomiast młodym rdzennym mieszkańcom – Aborygenom, mieszkańcom wyspy Torres Strait oraz Tokelau pragnę wyrazić moje podziękowania za wzruszające powitanie. Przekażcie ode mnie płynące z głębi serca pozdrowienia swoim rodakom.

Pragnę również podziękować Kardynałowi Pellowi, Arcybiskupowi Wilsonowi za ciepłe słowa powitania. Zdaję sobie sprawę, że Wasze odczucia mają odbicie w sercach tych młodych ludzi zebranych tutaj dziś wieczorem, a więc dziękuję Wam wszystkim. Patrząc na Was stojących przede mną widzę dynamiczny obraz uniwersalnego Kościoła. Różnorodność nacji i kultur, z których się wywodzicie dowodzi, że rzeczywiście Dobra Nowina Chrystusa skierowana jest do każdego i dociera na krańce świata. Niemniej jednak wiem, że część z Was nadal poszukuje swojej ojczyzny duchowej. Są tu również tacy, którzy nie są katolikami czy też chrześcijanami, i Was witam szczególnie. Niektórzy z Was prawdopodobnie krążą na granicy parafii i życia Kościoła. Do Was chciałbym skierować słowa zachęty: pozwólcie się objąć miłości Chrystusa i uznajcie Kościół za swój dom. Nikt nie powinien pozostać na zewnątrz, jako że od dnia Zesłania Ducha Świętego Kościół stał się jeden i powszechny.

Tego wieczora pragnę do naszej wspólnoty włączyć tych, którzy nie są tu obecni. Mam tu na myśli przede wszystkim chorych, upośledzonych umysłowo, młodych ludzi osadzonych w więzieniach, tych, którzy walczą z losem na marginesie społeczeństwa, jak również wszystkich tych, którzy z jakichkolwiek powodów czują się wyobcowani w Kościele. Do Was mówię: Jezus jest z Wami! Poczujcie Jego uleczającą moc, jego poświęcenie i troskę!

Prawie dwa tysiące lat temu Apostołowie zgromadzeni w sali na górze razem z Maryją i innymi niewiastami zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz. 1,14). W tym niezwykłym momencie, będącym dniem narodzin Kościoła, niepewność i strach, które nękały uczniów Chrystusa, zostały zastąpione żywym przekonaniem i poczuciem celu. Poczuli, iż muszą mówić o swoim spotkaniu ze zmartwychwstałym Jezusem, którego przybyli nazwać swoim Panem. W wielu aspektach Apostołowie byli bardzo zwyczajni. Żaden nie odważyłby się stwierdzić, że jest idealnym uczniem. Nie rozpoznali Chrystusa (Łk 24,13-32), wstydzili się własnych ambicji (Łk 22,24-27), a nawet zaparli się Go (Łk 22,54-62). Jednakże, gdy zostali napełnieni Duchem Świętym, poraziła ich prawda Ewangelii Chrystusa, co zainspirowało ich do głoszenia jej bez strachu. Ośmieleni nawoływali: nawróćcie się, ochrzcijcie się a otrzymacie w darze Ducha Świętego (Dz 2,37-38)! Trwając w nauce Apostołów, we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie (Dz 2,42) młoda wspólnota chrześcijańska szła naprzód, aby ratować się z przewrotnego pokolenia (Dz 2,40), aby zaopiekować się sobą nawzajem (Dz 2,44-47), aby bronić wiary w Chrystusa w obliczu wrogości (Dz 4,33) oraz aby uzdrawiać chorych (Dz 5, 12-16). I w swoim posłuszeństwie nakazowi Chrystusa wyruszają dając świadectwo najwspanialszej historii dziejów – że Bóg stał się jednym z nas, i że to, co Boże stało się częścią i zmieniło historię ludzi, oraz głosząc, że jesteśmy wezwani do zanurzenia się w ocalającej miłości Chrystusa, która triumfuje nad złem i śmiercią. Święty Paweł w swojej słynnej mowie na Areopagu przekazał wiadomość w taki oto sposób: „Bóg sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko ... aby wszyscy szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 25-28).

I od tego momentu mężczyźni i kobiety wyruszyli, aby głosić tę samą historię, będąc świadkami prawdy i miłości Chrystusa oraz przyczyniając się tym samym do misji Kościoła. Dzisiaj pamiętamy o tych wytyczających nowe drogi Księżach, Siostrach i Braciach, którzy przybyli na te wybrzeża i w inne części Pacyfiku z Irlandii, Francji, Wielkiej Brytanii i innych zakątków Europy. Większość z nich była bardzo młoda, niektórzy byli jeszcze nastolatkami, a gdy żegnali się z rodzicami, siostrami, braćmi i przyjaciółmi, wiedzieli już, że raczej nie będzie im dane powrócić do domów. Całe ich życie było bezinteresownym świadectwem chrześcijańskim. Stali się pokornymi lecz wiernymi budowniczymi tak dużej części społecznego i duchowego dziedzictwa, które nadal przynosi dobro, miłosierdzie i służy za cel tym narodom. I w ten sposób zainspirowane zostało kolejne pokolenie. Natychmiast przychodzi nam na myśl błogosławiona Mary MacKillop, której wiara wzmacniała jeszcze jej determinację w krzewieniu edukacji szczególnie wśród ubogich oraz błogosławiony Peter To Rot, który stale przekonywał, że przywództwo w danej społeczności musi być ściśle związane z nauką Ewangelii. Pomyślcie również o waszych własnych dziadkach i rodzicach – waszych pierwszych nauczycielach wiary. Oni również musieli poświęcić wiele czasu i energii, tylko z miłości do was. Wspierani przez waszych kapłanów i nauczycieli, mieli do wykonania zadanie, nie zawsze łatwe, ale dające wielką satysfakcję; zadanie doprowadzenia was do tego, co dobre i prawdziwe, przez świadectwo nauczania i życia w naszej wierze chrześcijańskiej.

Dzisiaj nadeszła moja kolej. Niektórym z nas może wydawać się, że przybyliśmy na kraniec świata! Dla ludzi w waszym wieku każdy lot jest ekscytującą perspektywą, lecz dla mnie podróż tutaj była trochę trudna. Jednak widoki na naszą planetę z góry były prawdziwie zdumiewające. Lśnienie Morza Śródziemnego, ogrom pustyni w północnej Afryce, bujność lasów w Azji, bezmiar Oceanu Spokojnego, horyzont, nad którym wschodzi i zachodzi słońce oraz majestatyczna okazałość naturalnego piękna Australii, których miałem możliwość doświadczyć w ciągu ostatnich kilku dni, to wszystko wywołuje głębokie poczucie szacunku. To jakbyśmy oglądali sceny z Księgi Rodzaju – światło i ciemność, słońce i księżyc, wody, ziemia, żywe stworzenia, a wszystko to jest „dobre” w oczach Boga (Rdz 1,1 – 2,4). Zanurzony w takie piękno, któż nie powtórzyłby słów psalmisty chwaląc Stwórcę: „jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi” (Ps 8:1).

I jest coś jeszcze – coś, co ciężko dostrzec z przestworzy – mężczyźni i kobiety stworzeni na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1,26). W samym sercu cudu stworzenia jesteś ty i ja, cała ludzka rodzina „uwieńczona chwałą i czcią” (Ps 8,5). Jakże zdumiewające! Razem z psalmistą wypowiadamy szeptem: „czym jest człowiek, że o nim pamiętasz?” (Ps 8,4). I zatopieni w ciszy, w duchu dziękczynienia, w mocy świętości, rozważamy.

I co odkrywamy? Prawdopodobnie niechętnie odkrywamy blizny, które zaznaczają powierzchnię tej ziemi – erozja, wycinka lasów, marnotrawienie światowych minerałów i zasobów oceanów, tylko po to, aby napędzać niezaspokojoną konsumpcję. Niektórzy z was pochodzą z krajów położonych na wyspach, których istnienie jest zagrożone rosnącym poziomem mórz, inni z krajów cierpiących z powodu niszczycielskich susz. Zdumiewający świat stworzony przez Boga bywa czasami wrogi a nawet niebezpieczny wobec swojego „opiekuna”. Jakże coś, co jest „dobre” może okazać się tak niebezpieczne?

Jest coś jeszcze – człowiek, który jest szczytem wszystkiego, co Bóg stworzył. Każdego dnia doświadczamy geniuszu ludzkich osiągnięć. Poprzez postęp w naukach medycznych i mądre zastosowanie technologii aż po kreatywność odzwierciedloną w sztuce, jakość i radość życia stopniowo wzrasta. Wśród was jest gotowość podjęcia wielu możliwości, jakie są wam proponowane. Niektórzy z was wyróżniają się na studiach, w sporcie, muzyce, tańcu, czy też teatrze, inni z was mają głębokie poczucie społecznej sprawiedliwości i etyki, a wielu podejmuje służbę i pracę wolontariacką. Wszyscy z nas, młodzi i starsi, mamy takie momenty, w których wrodzone dobro człowieka – może wyrażone gestem małego dziecka lub gotowością dorosłego do wybaczenia – wypełnia nas głęboką radością i wdzięcznością.

Jednakże takie momenty nie trwają długo. Tak więc znowu zaczynamy rozważać. Odkrywamy wtedy, że nie tylko środowisko naturalne, ale również społeczne – środowisko życia, które sami sobie tworzymy – ma swoje blizny, rany, które wskazują na to, że coś jest nie tak. Tutaj również, w naszym życiu prywatnym, w naszych wspólnotach spotykamy się z wrogością, niebezpieczeństwem, trucizną, która może wyżreć to, co dobre, zmienić nas i zakłócić cel, dla którego zostaliśmy stworzeni. Przykłady można mnożyć, jak sami zapewne wiecie. Te najbardziej dominujące to alkohol, używanie narkotyków, egzaltacja przemocy, deprawacja seksualna, często przedstawiane w telewizji i w internecie w formie rozrywki. Pytam siebie, czy ktokolwiek stojący twarzą w twarz z ludźmi, którzy w istocie cierpią z powodu przemocy i wykorzystania seksualnego mógłby „wyjaśnić”, że te tragedie, przedstawione w formie wizualnej, są uważane jedynie za „rozrywkę”?

Jest również coś złowieszczego w tym, że wolność i tolerancja jest często oddzielana od prawdy. Jest to jeszcze napędzane stwierdzeniem często dziś powtarzanym, że nie istnieją prawdy absolutne, które miałyby rządzić naszym życiem. Relatywizm, nieprzypadkowo nadając wartość praktycznie wszystkiemu, uczynił „doświadczenie” tym, co najważniejsze. Jednakże, doświadczenia oddzielone od jakiejkolwiek analizy tego, co dobre i prawdziwe mogą doprowadzić nie do prawdziwej wolności, lecz do moralnego i intelektualnego zagubienia, do obniżenia standardów, do utraty szacunku dla samego siebie, a nawet do desperacji.

Drodzy przyjaciele, życie nie rządzi się przypadkiem. Wasze istnienie jest wolą Boga, to On je pobłogosławił i nadał mu cel (Rdz 1,28)! Życie nie jest tylko serią wydarzeń i doświadczeń, chociaż wiele z nich może być pomocnych. Jest ono poszukiwaniem prawdy, dobra i piękna. Do końca dokonujemy wyborów i do tego też wykorzystujemy naszą wolność. W prawdzie, w dobru i w pięknie odnajdujemy szczęście i radość. Nie daj się oszukać tym, którzy postrzegają cię jako kolejnego konsumenta na targowisku nie różniących się między sobą możliwości, gdzie sam wybór staje się dobrem, nowinka uzurpuje sobie miano piękna a subiektywne doświadczenie wypiera prawdę.

Chrystus daje więcej! Tylko On, który jest Prawdą może być też Drogą i Życiem. Stąd też „droga”, którą Apostołowie zanieśli na krańce świata jest życiem w Chrystusie. To jest życie Kościoła. A wstępem do tego życia, na drogę chrześcijańską jest Chrzest.

Dlatego też dziś wieczorem pragnę przypomnieć krótko coś, co dotyczy naszego zrozumienia Chrztu Świętego, zanim jutro przejdziemy do rozważania o Duchu Świętym. W dniu Chrztu Świętego staliście się uczestnikami Boskiej natury (2 P 1,4). Zostaliście przyjęci jako synowie i córki naszego Ojca. Zostaliście włączeni w Chrystusa. Ciało wasze stało się świątynią Ducha Świętego (1 Kor 6,19). Chrzest nie jest osiągnięciem ani nagrodą, jest łaską i dziełem Boga. W istocie pod koniec waszego Chrztu kapłan wobec waszych rodziców i zebranych wiernych, zwracając się do was po imieniu powiedział: „staliście się nowym stworzeniem” (Obrzęd Chrztu, 99).

Drodzy przyjaciele, w waszych domach, szkołach i uczelniach, miejscach pracy i odpoczynku, pamiętajcie, że jesteście nowym stworzeniem! Nie tylko stoicie przed Stwórcą pełni szacunku radując się Jego dziełami, lecz także świadomi tego, iż solidne podstawy solidarności ludzkiej leżą we wspólnym pochodzeniu każdego człowieka, który jest najważniejszym elementem Boskiego planu stworzenia świata. Jako chrześcijanie jesteście tu na tym świecie wiedząc, że Bóg ma ludzką twarz – twarz Jezusa Chrystusa – ”drogi” odpowiadającej na wszystkie ludzkie tęsknoty i pragnienia oraz ”życia”, do którego jesteśmy powołani jako świadkowie, zawsze krocząc w jego świetle. Dawanie świadectwa nie jest łatwe. Dzisiaj wiele osób uważa, iż Boga należy usunąć na drugi plan, a religia i wiara, chociaż dopuszczalne w ujęciu jednostkowym, powinny być całkowicie wyłączone z życia publicznego lub obecne tylko przy dążeniu do niektórych celów pragmatycznych. Ten świecki punkt widzenia stara się wyjaśniać ludzkie życie i kształtować społeczeństwo przy żadnym lub prawie żadnym odniesieniu się do Stwórcy. Koncepcja ta jest przedstawiana jako neutralna, bezstronna, ale dotycząca wszystkich ludzi. Jednak w rzeczywistości, jak każda ideologia, sekularyzm narzuca pewien światopogląd. Jeśli Bóg nie będzie pojawiał się w życiu publicznym, to wtedy społeczeństwo będzie się kształtowało na „bezbożny” obraz, a podstawą debaty publicznej i polityki dotyczącej dobra ogólnego staną się bardziej konsekwencje niż zasady oparte na prawdzie.

Jednakże doświadczenie pokazuje, iż odwrócenie się od planów Stwórcy wywołuje zaburzenia, które prowadzą do nieuchronnych skutków mających wpływ na porządek stworzenia (por. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 1990, 5). Gdy Boga odsuwa się w cień, nasza zdolność dostrzegania naturalnego porządku, celu i dobra zaczyna zanikać. To, co pozornie propagowano jako ludzką pomysłowość, szybko okazuje się głupotą, chciwością oraz samolubnym wykorzystaniem. I tak staliśmy się bardziej świadomi potrzeby pokory w świetle subtelnej złożoności boskiego świata.

Lecz czym jest środowisko społeczne? Czy jesteśmy równie uważni, aby nie odwrócić się od zasad moralnych, którymi Bóg obdarzył ludzkość (por. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 2007, 8)? Czy widzimy, że wrodzona godność każdej osoby zależy od głębokiej tożsamości – jako obrazu Boga – i że prawa człowieka są uniwersalne, oparte na naturalnych prawach, a nie są czymś zależnym od negocjacji lub poparcia, nie mówiąc już o kompromisie. W związku z tym dochodzimy do refleksji nad tym, jakie miejsce w naszym społeczeństwie zajmują ubodzy, starsi, imigranci i ci bez prawa głosu. Jak to możliwe, że przemoc domowa dotyka tylu matek i dzieci? Jak to możliwe, że najbardziej cudowna i święta przestrzeń człowieka – łono – stało się miejscem niewypowiedzianej przemocy?

Moi drodzy przyjaciele, stworzenie Boże jest jedno i jest dobre. Troska o życie bez przemocy, zrównoważony rozwój, sprawiedliwość i pokój, oraz troska o nasze środowisko są bardzo istotne dla ludzkości. Jednakże nie da się ich pojąć bez głębokiego zastanowienia się nad wrodzoną godnością każdej istoty ludzkiej: godnością nadaną przez samego Boga i przez to nienaruszalną. Nasz świat jest już zmęczony chciwością, wyzyskiem i podziałami, monotonią fałszywych idoli i wymijających odpowiedzi, oraz bólem fałszywych obietnic. Nasze serca i umysły tęsknią za wizją życia, w którym zwycięża miłość, gdzie dary są dzielone, gdzie budowana jest jedność, gdzie wolność znajduje znaczenie w prawdzie i gdzie tożsamość odnajduje się we wzajemnej wspólnocie. To jest dzieło Ducha Świętego! To jest nadzieja oferowana przez Ewangelię Jezusa Chrystusa. Ma to świadczyć o tej rzeczywistości, w której zostaliście stworzeni na nowo podczas Chrztu i umocnieni poprzez dary Ducha Świętego przy Bierzmowaniu. Niech to będzie przesłanie, które poniesiecie z Sydney całemu światu!
tłum. Biuro ŚDM

Przemówienie powitalne kard. George'a Pella, arcybiskupa Sydney

Ojcze Święty,

Takiego powitania, jakie otrzymałeś dzisiaj wpływając do portu, katolickie Sydney nie zgotowało od czasu gdy pierwszy katolicki Arcybiskup Sydney irlandzkiego pochodzenia Patrick Francis Moran przybył tu 8 września 1884 roku. Chociaż w tamtym czasie liczba mieszkańców Sydney wynosiła tylko 270 tys., dwadzieścia parowców przyozdobionych chorągwiami i kwiatami z tysiącami katolików na pokładzie wyruszyło z nabrzeża Circular Quay, aby powitać wpływający statek Liguria, który przybył z Europy, a dziesiątki tysięcy osób oczekiwały wzdłuż nabrzeża w porcie. W swojej pierwszej homilii Arcybiskup Moran wyznał, iż odnalazł w Australii ”taką samą pobożność, takie samo oddanie religii, taką samą hojność i ducha poświęcenia”, jakie charakteryzują kościół w Europie.

Ojcze Święty, mamy nadzieję, iż będziesz miał podobne odczucia podczas pobytu wśród nas.

W naszej krótkiej historii australijscy katolicy zasadniczo byli oddanymi zwolennikami Papieża (nawet jeśli nie zawsze i wszędzie). Jest to powodem naszej radości.

Witamy Cię wśród nas jako męża wiary i modlitwy, erudytę i sławnego nauczyciela, który przez dziesiątki lat budował dialog z różnymi głosami pluralistycznej demokracji.. Witamy Cię jako kapłana i biskupa.

Ale przede wszystkim witamy Cię jako następcę Świętego Piotra, skały, na której Jezus zbudował Kościół. Pełni modlitwy i oddani Tobie, witamy Cię jako Papieża i biskupa Rzymu.

Papiestwo ma długą historię. Nie tak długą, jak nasze aborygeńskie ludy, które żyły w surowym klimacie tego kontynentu przez dziesiątki tysięcy lat przed narodzinami naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Oni już powitali Ciebie na naszej ziemi.

Jednak 900 lat wcześniej, niż pojawił się Król Anglii, był już Papież w Rzymie. Święty Piotr przewodniczył w Rzymie małej prześladowanej wspólnocie chrześcijańskiej ponad 1700 lat przed pierwszymi europejskimi osadnikami, którzy pojawili się na wschodnim wybrzeżu Australii.

Jako Papież idziesz śladami Twojego ukochanego poprzednika, Jana Pawła Wielkiego, który zapoczątkował tradycję Światowych Dni Młodzieży, i który odwiedził Australię dwa razy. Wspominamy Go z ogromnym podziwem i miłością.

Ojcze Święty, jesteś wśród przyjaciół. Nie tylko wśród dzieci Bożych, braci i sióstr w wierze katolickiej, ale również pośród przyjaciół z całego kontynentu, oraz innych wspólnot chrześcijańskich.

Witamy Cię wśród nas modląc się, aby Twoja wizyta wzmocniła nas, tak jak nasz Pan prosił za Piotrem, aby nie ustała jego wiara, by mógł utwierdzać dalej swoich braci (Łk. 22,31-2).

tłum. Biuro ŚDM

środa, 16 lipca 2008

Barangaroo. Homilia kardynała George'a Pella

Wszyscy wiemy, że Chrystus nasz Pan jest często określany jako Dobry Pasterz, tak jak w dzisiejszym psalmie responosoryjnym. Dowiadujemy się, że prowadzi nas nad wody spokojne, orzeźwia nasze dusze, pozwala nam odpocząć w spokoju.

Pewnego razu, Jezus zobrazował to mówiąc, że taki pasterz gotów jest zostawić dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, aby udać się w poszukiwaniu tej jedynej, która się zagubiła.

Obecnie w niewielu krajach znajdziemy pasterza, który zajmuje się jedynie dwudziestoma lub trzydziestoma owcami, natomiast tu, w Australii, gdzie znajdują się wyjątkowo duże farmy i olbrzymie stada rada naszego Pana staje się mało praktyczna. Jeśli zagubiona owca jest wartościowa i zdrowa, może warto byłoby poświęcić czas na jej poszukiwania. Najczęściej jednak pozostawiono by ją lub nawet jej zagubienie nie zostałoby zauważone.

Jezus powiedział, że zarówno On jak i Jego Ojciec nie uczyniliby w ten sposób, ponieważ On zna każdą ze swych owiec i jak dobry ojciec wyrusza na poszukiwania tej jednej, którą kocha, w szczególności, jeśli jest chora, ma problemy lub sama nie da sobie rady.

Wcześniej w trakcie tej Mszy powitałem Was wszystkich na tych Światowych Dniach Młodzieży i teraz pragnę powtórzyć to powitanie. Ale nie zacznę od tych dziewięćdziesięciu dziewięciu zdrowych owiec, tych, które są już otwarte na działanie Ducha Świętego, będących prawdopodobnie niezachwianymi świadkami wiary i miłości. Zacznę od powitania i zachęcenia tych wszystkich, którzy postrzegają siebie jako zagubionych, strapionych, bez nadziei lub nawet załamanych.

Młodych czy starszych, kobiety czy mężczyzn, Chrystus przywołuje wszystkich tych, którzy cierpią, aby ich uleczyć, tak, jak czyni to od dwóch tysięcy lat. Przyczyną tych ran mogą być różnorakie czynniki, takie jak narkotyki, alkohol, rozpad rodziny, żądze cielesne, czy też śmierć. Czasem może to być nawet pustka osiągniętego sukcesu.

Wezwanie Chrystusa skierowane jest do wszystkich, którzy cierpią, nie tylko do katolików i innych chrześcijan, lecz w szczególności do tych, którzy nie mają swojej religii. Chrystus zaprasza Was do domu pełnego miłości, ukojenia i wspólnoty.

caly tekst homilii kard. Pella